Co jeść teraz (lato)

Pierwsze kroki w kuchni

„Jedzenie ciekawiło mnie od czasów gdy mama karmiła mnie plastikową łyżeczką” – opowiada Valentine. Nie od razu było jednak jasne, że wyrośnie z niego mistrz patelni. „Kiedy byłem naprawdę mały, ugotowałem rodzicom coś, co z niewiadomych powodów nazwałem australijskimi tobołkami. Pojęcia nie mam, czemu, w życiu nie byłem w Australii. Były to takie bułowate placki z biszkoptami. Musiały być koszmarne, ale rodzice zjedli je bez słowa skargi” – wspomina Valentine z uśmiechem..

Sztuka kulinarna

Gdy Valentine był nastolatkiem, marzył o zostaniu artystą. Zrezygnował z uniwersytetu na rzecz kursu dla malarzy w Bath, a potem ruszył do Londynu, gdzie uczył się malarstwa portretowego w Byam Shaw School of Art. Gdy miał 23 lata, zdał sobie sprawę, że znacznie więcej czasu spędza na eksperymentach w kuchni, niż przy sztalugach. Poczuł, że znalazł swe prawdziwe powołanie: „Pomyślałem – co ja robię, może lepiej odłożyć pędzel i zacząć machać łyżką!”.

Od modnych kolacji po prawdziwy Meksyk

Przez kilka lat Valentine imał się różnych zajęć, zdobywając przy okazji doświadczenie kulinarne pod okiem takich znakomitości jak Alastair Little. Potem postanowił otworzyć własną firmę cateringową i już wkrótce zaczął robić prawdziwą karierę w świecie mody, gdzie podawał kolacje na siedmiuset gości na przyjęciach wydawanych przez takie sławy jak Gucci czy Yves Saint-Laurent. Zarobione w ten sposób pieniądze pozwoliły Valentine’owi sprzedać udziały w firmie i spędzić rok na łowieniu ryb u wybrzeży Meksyku i Ameryki Środkowej. Zakochał się w lokalnej kuchni – i to do tego stopnia, że po powrocie do domu otworzył meksykańską restaurację Taqueria w modnej dzielnicy Londynu, Notting Hill.

Mister Grzyb

Valentine uwielbia trufle (w jednym z odcinków swego serialu Co jeść teraz nazwał je nawet „czarnymi, twardymi kulkami glorii i chwały”, a potem posypał drobno posiekanymi, drogocennymi grzybami jajecznicę). Z tego powodu przezywany jest czasami „truflogłowym”. To nienajgorsze przezwisko – mógł przecież zostać ochrzczony „Misterem Makrelą”, bo kiedyś powiedział pismu Radio Times, że gdyby miał się ograniczyć do jednej, jedynej ryby, jadałby właśnie ową królową mórz.

Kuchenni ulubieńcy

Znakomite przepisy Warnera i jego pogodny sposób bycia sprawiły, że szybko zyskał on sobie miano nowego telewizyjnego kucharza. Sam ma wśród telewizyjnych szefów kuchni swoich ulubieńców. „Moim bohaterem był zawsze Keith Floyd… Bardzo mi się podoba, że gotuje według własnego uznania… Lubię też Dwie Grube Damy, zawsze umiały mnie rozśmieszyć”, wyznał Valentine, który także zdążył już zyskać sobie fanów. W czasie wieczoru jaki spędził niedawno w modnej restauracji Quo Vadis na londyńskim Soho, ktoś klepnął go w ramię. Było to mniej więcej o drugiej nad ranem. „Odwróciłem się, a to był Gordon Ramsay, który powiedział: Bardzo mi się podoba twój program! Zamurowało mnie. Zupełnie nie wiedziałem, co powiedzieć” – opowiada z entuzjazmem Valentine.

Ani gwiazda, ani szef kuchni

Valentine bardzo lubi telewizyjne gotowanie, ale zdecydowanie protestuje, gdy nazwać go „słynnym kuchmistrzem”. „Strasznie mnie irytuje to całe gadanie o kuchmistrzach. Nie zależy mi na sławie, nie robiłem kariery w ten sposób. Uważam się za kucharza” – wyjaśnia.

Warneryzmy

Każdy telewizyjny kucharz ma jakąś charakterystyczną cechę czy znany widzom nawyk. Gordon Ramsey klnie jak szewc, Nigella Lawson lubi uwodzić, zaś Valentine lubi podawać swe dania z... zabawną prozą. Jest równie znany z dziwnych porównań, powiedzonek i rzucanych mimochodem uwag, jak z tego, że główne danie chętnie sam łapie na wędkę. „Traktuj risotto jak wymagające dziecko”, „pokrój mięso na małe kawałeczki, takie, jak skrawki, którymi orły karmią swoje młode” czy „jedz pałeczkami, niczym czapla chwytająca długim dziobem ryby”, to tylko niektóre z godnych zapamiętania powiedzonek Valentine’a

Eko-kucharz

Valentine jest naprawdę nowoczesnym, myślącym o przyszłości kucharzem. Drażni go to, że producenci żywności zanieczyszczają środowisko, bezmyślnie produkując niepotrzebne opakowania. „Strasznie mnie złości, gdy widzę malutkie produkty w ogromnych, bezsensownych paczkach. Czemu nikt tego jeszcze nie zabronił?” – złościł się, zapytany o wynalazek, który uważa za najbardziej bezsensowny w dziejach ludzkości.

Kłopoty z fast foodem

Valentine dorastał w Dorset, na farmie, gdzie jego ojciec, dyplomata i polityk, uczył go polować i łowić ryby. Z wczesnego dzieciństwa pamięta znakomite, rodzinne posiłki, przyrządzane z lokalnych produktów. Ale gdy trafił do szkoły z internatem – w wieku lat ośmiu – zamienił doskonałe mięsa i sezonowe produkty na fast food. „Mówili na mnie Gruby Val. Gdy na szkolnych zabawach moi koledzy całowali się z dziewczynami, ja siedziałem pod ścianą, na której wisiały plakaty z zespołem A-ha, patrzyłem na swoje wałki tłuszczu i rozmyślałem, jakiego mam pecha” – wspomina dziś swe niezbyt udane szkolne lata.

Moment nie bardzo bohaterski

Valentine nie boi się strzelać, by zdobyć coś do jedzenia, znany jest też z tego, że sam wyszukuje smakowite kąski w lesie, jeziorze, na łące. Ale nawet jemu zdarza się moment „grozy”. Zapytany o to, czy jest coś, czego się brzydzi, odpowiedział: „Kiedy filmowaliśmy, jak uczyłem się łapać pstrągi gołą ręką, wsadziłem dłoń pod jakiś kamień i tam rzeczywiście była ryba. Poruszyła się, a ja okropnie zapiszczałem. Byłem przekonany, że spokojnie złapię tego pstrąga, ale nic z tego – odskoczyłem! Byłem bardzo rozczarowany samym sobą, wyszedłem na kompletnego mięczaka!”.
BBC Lifestyle został przeniesiony na kanał 246 Cyfrowego Polsatu