Opiszcie dla nas "Colin i Justin: wszystko dla domu". Czym różnił się od programów, które realizowaliście do tej pory?
The Home Show (wspaniały odpowiednik The Clothes Show) to bardzo ważne ogniwo, łączące projekty marzeń z tymi osiągalnymi – dlatego, że w każdym odcinku można zajrzeć do domu kolejnego projektanta, i zobaczyć, jak urządził własną przestrzeń. Ten program ma żywy, energiczny styl, który nam obu bardzo odpowiada. Uwielbiamy filmowanie z udziałem ludzi, kiedy możemy obserwować ich reakcji na nasze projekty.
Jak się czuliście, będąc tak długo w trasie? Dobrze się dogadywaliście, czy były trudne chwile?
Nadal zdarza nam się trafić na WYJĄTKOWO straszne hotele! Wróciliśmy do swojego hotelu po dniu spędzonym na projektowaniu przepięknego pokoju hotelowego (wszystko z wykorzystaniem ogólnie dostępnych elementów wyposażenia, zdobytych w jednym centrum handlowym), a nasz pokój był taki bezbarwny i wyglądał okropnie! Tu mały czajnik, tam byle jaka kołdra i stary telewizor – chciało nam się krzyczeć. Wiele razy czuliśmy, że wolelibyśmy nocować w "swoim" centrum handlowym. Zwłaszcza, gdy pracowaliśmy nad projektami sypialni.
A jak się czuliście, pracując pod okiem zgromadzonych widzów?
O rany! Jakbyśmy byli na arenie w starożytnym Rzymie! Chcieliśmy, żeby wszystko się od razu udawało, ale w końcu rozluźniliśmy się i zaczęliśmy wciągać widzów w podejmowanie decyzji co do projektów. Prosiliśmy o wyrażanie aprobaty – lub dezaprobaty – gdy pracowaliśmy nad "upiększeniem" kolejnego centrum. Obaj bardzo się cieszyliśmy szumem i tłumami. Ludzie byli zabawni, dowcipni i mieli różne wspaniałe opinie. Dla programu było to znakomite!
Które z miejsc, jakie odwiedziliście, było najtrudniejsze, jeśli chodzi o reakcje ludzi, dostępność materiałów, itd.?
Nie można było znaleźć stolika do pokoju "ba-rockowego" (super nowoczesnego, ale z elementami gotyckimi). Myśleliśmy już, że przyjdzie nam się poddać, bo w sklepach naprawdę nie ma współczesnych, ponurych mebli. Na szczęście podkradliśmy element wystroju ze sklepu Debenhams – jego uroczy pracownicy naprawdę nas uratowali! Posłużyliśmy się zimnym różem i czernią, by uzyskać zamierzony efekt. Efekty zobaczycie w programie – nawet my sami przyznajemy, że wyszło to niesamowicie!
W programie odwiedzacie też czołowych brytyjskich projektantów. Możecie powiedzieć, kto pojawi się w waszym programie, i czyj styl zrobił na was największe wrażenie?
Kelly Hoppen od dawna stanowiła dla nas inspirację. Wspaniale było ją odwiedzić w jej pięknym, nowym penthousie w Battersea – jest wielopoziomowy, ma podłogi z hebanu, po prostu olśniewa. Ona wydaje straszne pieniądze, ale też planuje przestrzeń w sposób, który dostępny jest dla każdego, niezależnie od budżetu.
Bardzo podobał nam się także dom projektanta mebli Matthew Hiltona – był bardzo wygodny dla całej rodziny i pozbawiony pretensjonalności. Matthew ma nawet sofę Robin Day Forum – to prawdziwy klasyk – pooklejaną dziecięcymi nalepkami! On ma bardzo spokojne, "domowe" podejście do życia.
Jakich rad udzielilibyście komuś, kto chciałby zmienić wystrój pokoju w swoim domu czy mieszkaniu, a ma w pobliżu centrum handlowe? Od czego zacząć?
Zawsze radzimy to samo: zacznijcie projektowanie wnętrza od ustalenia, których elementów wystroju nie możecie lub nie chcecie zmienić. Może wasz pokój ma piękną, drewnianą podłogę, a może macie ukochaną kanapę? Wpiszcie je w końcowy projekt, a na pewno reszta się powiedzie. Zróbcie sobie "tablicę nastrojów" - zbierzcie zdjęcia z pism, próbki kolorów. Przyglądajcie się wszystkiemu tak długo, aż poczujecie, że "to jest to". Pomyślcie jak skomponują się razem kolory i wykończenia jakie wybraliście zanim wydacie jakiekolwiek pieniądze. Nie zadbać o plany znaczy planować zaniedbania. Zawsze to mówimy.